czwartek, 11 lutego 2010




Witam, po przerwie!!
Byliśmy z Jankiem na feriach!
Było zimowo:O) i pięknie!
A dzisiaj czwartek ten czwartek z tych najtłustszych!!
Więc i u nas królują faworki i przywiezione od mojej mamy pączki.

5 komentarzy:

darsi pisze...

Ojej jak tu pachnąco, wpadłam na faworka ;) Pozdrawiam cieplutko! :)

Elamika pisze...

faworki...nie jadłam ich wieki. Poproszę o przepis :) Ale dokładny, dla takiego nieuka wyjątkowego :)

aagaa pisze...

Nażarłam się dzisiaj pąków ale Twojego faworka dałabym radę jeszcze skosztować!
Pozdrawiam

savannah pisze...

Faworki, pewnie te mocno bite i cieniuchno walkowane...mniam,mniam - niebo w gebie ;)

asia pisze...

Darsi zapraszam!Dziękuję.
Elamika oto przepis:
1/2 kg.mąki
5 żółtek
szczypta soli
łyżka spirytusu
pół szklanki kwaśnej śmietany
Makę przesiewamy,dodajemy żółtka,sól,spirytus i śmietanę.Składniki dobrze wyrabiamy,trwa to dosyć długo by ciasto było miękkie i elastyczne.Ciasto można zbić :O)wałkiem by pojawiły się pęcherzyki powietrza.Ciasto rozwałkowujemy bardzo cienko i radełkiem lub nożem wycinamy prostokąty.Smażymy w gorącym oleju.Osączamy na papierowym ręczniku i po ostygnięciu posypujemy cukrem pudrem.
Mam nadzieję,że spróbujesz.
Życzę wytrwałości.
Aga tak to był bardzo słodki dzień,ale już za nami:O)
Sawannah uwielbiam wkładać faworki na gorący tłuszcz i patrzeć czy i ile pojawi się na nich bąbelków bo to jest sprawdzian jak dobrze wyrobiłam ciasto.Jeszcze tylko ostatki i możemy rozglądać się za dietami cud.
Pozdrawiam cieplutko.